f y 5 x
^

Aktualności

Sylwestrowa ewakuacja

sylwester w dzikiej kliniceSylwester w Dzikiej Klinice zawsze wygląda tak samo – to ewakuacja !!!

Na godzinę przed północą, co roku coraz wcześniej, trzeba ewakuować wszystkie wrażliwe gatunki do najcichszego miejsca w Dzikiej Klinice – czyli do łazienki. Upchane jedne na drugich, siedzą w małej łazience wszystkie jeże (bardzo wrażliwe na hałas, te co spały budzą się z hibernacji), nietoperze (wszystkie w Sylwestra też wybudzają się z hibernacji). Do tego wszystkie płochliwe ptaki (kaczka krzyżówka, krogulec, sójki, jaskółki, sierpówka), te po wstrząśnieniach mózgu po kolizji (dzwoniec, grubodziób), te na intensywnej terapii (gil i dwa gołębie). Pozostałe dla których nie starczyło miejsca w łazience przenoszone są do przedpokoju bliżej kuchni, pozostałe skazane są na pozostanie w pomieszczeniu z oknem (szczelnie zamkniętym i zasłoniętym, ale jednak nie chroniącym przed hałasem tak jak łazienka).

A potem czekamy po północy godzinę…  dwie…. trzy… aż się to szaleństwo uspokoi i trzeba poprzenosić całe towarzystwo z powrotem na półki. Nie będzie zbyt dużo czasu do spania, bo od jutra przez kilka następnych dni będziemy otrzymywać dużo zgłoszeń o wybudzonych nietoperzach i jeżach, o ptakach które spłoszone w Sylwestra rozbiły się o jakieś przeszkody lub popękały im worki powietrzne.Pomyślcie o tym kiedy będziecie strzelać sztucznymi ogniami!

Minęła już prawie godzina. A miasto nadal płonie….

 

Nasi nowi pacjenci – czekają na Waszą świąteczną pomoc

Uwaga zdjęcia drastyczne !

W ciągu ostatniego tygodnia przybyły do nas dzikie zwierzęta, z których co jeden to gorszy przypadek. Przy zamieszczonych zdjęciach dodaliśmy opis historii każdego zwierzaka.

Wszystkich wspomnianych w tym poście pacjentów operował i leczy lek. wet. Przemysław Baran z przychodni Salamandra w Krakowie. Dziękujemy !

A Was drodzy fani prosimy o pomoc w pokryciu kosztów leczenia, karmienia i rehabilitacji nowych pacjentów. Tym bardziej, że pod naszą opieką przebywa dodatkowo jeszcze 46 jeży, 39 ptaków (w tym jaskółki, sroki, sójki, sierpówki, gołębie) oraz nietoperz Emotikon smile.

WSPARCIE FINANSOWE PROSIMY PRZEKAZYWAĆ NA NASZE KONTO .

ZAPRASZAMY RÓWNIEŻ DO KUPIENIA NASZEGO KALENDARZA NA ROK 2015 (cena 45 zł+10 zł przesyłka z dopiskiem Kalendarz).

Bank Pekao SA
Nr konta: 51 1240 4650 1111 0010 5077 3087
Fundacja DZIKA KLINIKA – Centrum pomocy dla dzikich zwierząt
os. Kazimierzowskie 18/156, 31-841 Kraków
dane do przelewów z zagranicy:
IBAN: PL51124046501111001050773087
SWIFT: PKOPPLPW

Świąteczne pomaganie

Zrób profesjonalną fotkę swojemu zwierzakowi w zamian za datek na rzecz Dzikiej Kliniki. W dniu 15 grudnia od 11.00 w Gabinecie Wet. Przyjaciel os. Bohaterów Września 41. http://przyjacielwet.pl/. Fotografka to Klaudia Chojnacka (również pomysłodawczyni akcji). Dziękujemy!
Wydarzenie na portalu Facebook

Mikołajkowa akcja polarkowa

Mmikołajkowaasz w domu jakiś stary polarek? Może kocyk, może szlafrok? Polarek który nie jest Ci już potrzebny. Z chęcią przyjmiemy go dla naszych chorych jeży. Możesz też kupić naszym jeżom jakiś nowy polarek.

Jeśli masz zbędny polarek to prosimy, przyślij go pocztą do naszej Fundacji lub przynieś osobiście, w godz. 12 – 22.

Fundacja Dzika Klinika
os. Kazimierzowskie 18/156
31-841 Kraków

Nasze chore jeże, będą z nami aż do wiosny i potrzebują ciepłych posłanek, w których mogą się zakopać. Mamy obecnie ok. 30 jeży niehibernujących, czyli potrzebujemy 60 polarków, uwzględniając pranie po codziennym sprzątaniu ( w sumie mamy ok 50 jeży, ale część zimuje w kojcach zewnętrznych).

Z góry dziękujemy

Nur czarnoszyi – smutne zakończenie

nur_czarnoszyi Dziękujemy wszystkim za wsparcie finansowe na leczenie i zakup koncentratora tlenu, ale niestety nasz nur umarł.

Przez cały długi weekend walczyliśmy o jego życie, gdyż pogarszało mu się coraz bardziej, kolejna wizyta u lekarza i kolejna diagnoza, kolejne wymazy posłane do badania i siedzenie przy nurze po nocach sprawdzając czy oddycha. Niestety Nurek (takie dostał imię) umarł w poniedziałek rano (tj. przed Świętem Niepodległości), co zrujnowało już całkiem nasze depresyjne nastroje. Jednak zebraliśmy ostatnie siły i zawieźliśmy go na sekcję. Chcieliśmy wiedzieć co mu było i czy nasze wysiłki w ogóle miały sens….

Okazało się, że nie miały. Dzisiaj odebraliśmy wyniki sekcji i tkanki do dalszych badań oraz zwłoki naszego Nurka, w celu przekazania go do Muzeum Przyrodniczego. Co zabiło naszego podopiecznego: w ogólnym skrócie wielonarządowa grzybica (aspergiloza), zwyrodnienie i uszkodzenie worków powietrznych oraz różnego rodzaju owrzodzenia, naloty i ogniska zapalne, wybroczyny w jamie brzusznej na narządach, wątroba i woreczek żółciowy w fatalnym stanie, pęknięty mostek i uszkodzone mięśnie piersiowe. Pierwsze wyniki z laboratorium donoszą też o rozległej infekcji bakteryjnej, czekamy na dalsze wyniki. Podsumowując i nie zalewając was specjalistycznymi określeniami z dwustronicowego protokołu sekcji – nur nie miał szans na wyleczenie. Lekarz nawet dziwił się, że nur żył tak długo z tak fatalnymi narządami…

Z tą wiedzą, nie będziemy mieć dużych wyrzutów sumienia, ale i tak zgaga i zawiedzione nadzieje zostaną z nami jeszcze na trochę.

Dziękujemy wszystkim za pomoc, kupiliśmy koncentrator tlenu – będzie dla innych zwierzaków!

show
 
close